Pierwszy Krok w MLM

Jakiś czas temu na FB zadałam pytanie : Co jest najtrudniejsze w drodze na szczyt?

Bardzo wiele osób komentowało ten wpis. Możesz tutaj to zobaczyć.

https://www.facebook.com/AnnaBinekDXN/posts/1596124377125125?pnref=story

Jedna odpowiedź zdecydowanie dominowała: Zrobić Ten Pierwszy Krok

Czy pamiętasz ile razy stchórzyłeś i nie zrobileś tego ostatecznego kroku?

Może miałeś pomysł, jakieś wyzwanie i już 90 procent miałeś załatwione ale … coś Cię powstrzymało i zostałeś w miejscu? Nie spróbowałeś, nie podjałeś ryzyka…

Jak się z tym czułeś? Czy to było przyjemne uczucie?

A teraz wróć do zakamarków swoich wspomnień i przywołaj sytuację kiedy

Byłeś Zwycięzcą… Przypomnij sobie jak pokonałeś swój lęk, drżenie rąk, opanowałeś głos więznący w gardle, pokonałeś nieśmiałość, wstyd i dałeś radę.

Jestem pewna, że każdy doświadczył w swoim życiu tego uczucia dumy z siebie!

Pielęgnuj to uczucie w chwilach zwątpienia!

Jesteś wielki nawet jak nie wykorzystujesz zawsze danej szansy.

Skoro udało Ci się choć raz czy dwa pokonać samego siebie i uzyskać Okreslony Efekt to znaczy – że Potrafisz To Zrobić a jedynie ilość podejmowanych prób wpłynie na to ile razy poczujesz się zwycięzcą.

Opowiem Ci teraz nie bajkę lecz moją historię prawdziwą.

Chcę Ci opisać jak wyglądała moja pierwsza prezentacja DXN w Polsce.

W zasadzie to nie była moja prezentacja ale występującym był Laszlo Kocso , który ZDRECYDOWAŁ i PRZYJECHAŁ do mnie z Węgier aby zrobic pierwszą w Polsce prezentację.

Nigdy przedtem nie organizowałam prezentacji.

Nie mialam w tamtym momencie ŻADNEJ osoby w strukturze.

Nie miałam kompletnie Żadnego doświadczenia w MLM.

Nie miałam żadnej gwarancji, że ktokolwiek przyjdzie na to spotkanie.

Nie znałam Laszlo osobiście i Jego prezentacja też była dla mnie wielką niewiadomą.

Od 20 lat nie rozmawiałam po angielsku a po węgiersku nie sposób było tym bardziej się dogadać…

Wynajęłam salę w Novotelu- z własnych pieniędzy zainwestowałam w drogą salę.

Jakie było moje zdumienie, gdy dwie godziny przed spotkaniem okazało się, że na miejscu nic nie wiedzą o spotkaniu. Zamawiałam salę przez telefon i okazalo się, że salę zamówiłam w Gdańsku ale … nie w Centrum a w Jelitkowie (nie wiedzialam, że są dwa Novotele w Gdańsku ) a zaproszeni goście już jechali na Gdańską Starówkę… Na szczęście tu sala była wolna i udało się ją zamienić i przygotować.

Po mojego gościa wyjechałam na lotnisko z kolegą, godzinę przed przylotem byłam na miejscu. W aucie miałam jakieś szpargały i były obawy czy w ogóle walizka Laszlo się zmieści, nie było czasu aby zawrócić do domu i opróżnic bagażnik. Na lotnisku wpadłam w panikę bo nie było żadnego przylotu z Budapesztu… konsternacja, pełna…nie to lotnisko? a może miała to być Warszawa? A może pomylilam daty, godziny?- a okazało się Laszlo przylatuje o czasie – ale …z Berlina, bo tam miał przesiadkę. Uff…

Nie miałam zielonego pojęcia jak mam zorganizować tłumacza ( Laszlo wtedy nie mówił zbyt dobrze po angielsku i musial być tłumacz z języka węgierskiego). Wierz mi lub nie ale za nic nie mogłam tego tłumacza w Gdańsku znaleźć. Język węgierski jest mało popularny. W końcu ktoś mi powiedział, że zna jedną panią, która ma męża Węgra. I to był nasz tłumacz. W trakcie prezentacji dochodziło do pewnych śmiesznych przekłamań bo nie była to osoba profesjonalna.

Byłam bardzo przejęta moim gościem, zależało mi aby czuł się dobrze w moim kraju i w moim mieście. Pokazałam mu całe Trójmiasto, zwiedziliśmy naprawdę wiele. Było fajne ale w głowie miałam jedną myśl: Ile ludzi przyjdzie na to spotkanie? Nie byłam w stanie tego okreslić.

Kto rozumie co czułam??? Strach po prostu mnie paraliżował. Ale wiedziałam, że w tamtej chwili już nie mam wpływu na nic. Ci co przyjdą to bedą. Wykonałam robotę taką jaką mogłam.

Wiedziałam CO ZROBIŁAM aby przyszli. Już 3 tygodnie wcześniej dzwonilam do wszystkich ludzi, których znałam, nie pomijając nikogo. Dałam im wybór, nie decydowałam za nich kto przyjdzie a kto nie przyjdzie.

To było udane spotkanie. Na sali było około 20 osób – To był NASZ PIERWSZY KROK.

Laszlo zaufał mi a ja zaufałam jemu. I to był klucz. Wiedzielismy, że damy z siebie wszysko aby się udało. Nawet gdyby przyszło tylko kilka osób to byliśmy wobec siebie w porządku – bo zrobilismy to co od nas zależało.

Po wizycie Laszlo Kocso nie oczekiwalam magii, nie czekałam aż ludzie sami zaczną się do mnie zgłaszać. Zrobiłam mnóstwo błędów i nie raz czułam gorycz porażki.

Miarą sukcesu jest to ile razy się podniesiesz po upadku. Ja zdecydowałam, że nie będzie takiego problemu, który mógłby mnie pokonać.

Spotkanie z Laszlo Kocso dało mi zasadniczą rzecz :

WIZJĘ I PEWNOŚC ŻE DAM RADĘ – ŻE MI SIĘ UDA.

Bo to tylko zależy ode mnie. To ja decyduję komu uwierzę. Ja decyduję jak daleko zajdę.

Działając ciągle popełniamy jakieś błędy, to normale ale skupiamy się na pozytywach- wtedy to one rosną.

Od tej pory minęło sporo czasu.

Dziś sama robię prezentacje, raz dla 400 osób a innym razem dla jednej. To nie ma znaczenia bo nigdy nie wiemy jaki jest potencjał osób, z którymi rozmawiamy.

I wiesz Co jest moim największym sukcesem?

To, że inni mi zaufali. Uwierzyli i sami osiagnęli poziom diamentowy. Na ten moment w mojej grupie jest 4 Diamentów.

Teraz jest kolejne wyzwanie.

Organizuję Pierwszy Camp DXN w Polsce.

Zorganizowałam wiele seminariów w Polsce ale to był inny wymiar tych seminariów.

Teraz na to spotkanie przyjeżdża aż 6 najważniejszych osób z DXN

Osler z Filipin, Laszlo Kocso z Wegier, Jijith z Dubaju i inni z zarządu -z Malezji.

Opowiedzą swoje prawdziwe historie, pokażą prostotę działania w MLM.

Zdradzą sekret sukcesu w MLM.

Każdy po tym spotkaniu będzie pełen energii do działania.

Ja wszystkich gości znam osobiście. Byliśmy na wielu zjazdach, seminariach, Campach

i znam wymiar tych spotkań. Dlatego chcę abyście i Wy to poznali i z tego skorzystali.

Co Ci da to spotkanie?

– nauczysz się od najlepszych skutecznego działania w MLM

-pokonasz swoje obawy i ograniczające bariery

-poznasz osobiscie najlepszych marketingowców światowej firmy DXN

-dowiesz się jakie są możliwosci zarobkowe i na czym polega kompensacyjny plan MLM

-poznasz zalety światowego systemu One World One Market

-zrelaksujesz się i nawiążesz nowe znajomości

Czy stać Cię na to aby stracić taką okazję ?

WYBÓR NALEŻY DO CIEBIE.

[getall-widget id=”1677″]

Anna Binek

6 comments

  1. Inspirująca historia z życia , Twoja sytuacja pokazuje że trzeba robić rzeczy trudne .
    odwaga zawsze przezwycięży strach 🙂

    • Im częsciej pokonujemy strach tym mniej się boimy 🙂 W zasadzie to mało czarnych scenariuszy , które pojawiają się w naszej głowie realizuje sie w rzeczywistości. Dlatego warto działać nawet gdy mamy jakieś obawy.

  2. Bardzo budujacy tekst! Sama dzialam w MLM i wiem, z jakimi osobistymi przeciwnosciami musialam sobie radzic! Ile to razy wychodzilam ze swej strefy komfortu, przekraczalam moje granice ? Od jakiegos juz czasu obserwuje Twoje poczynania, Aniu. Nalezy otaczac sie ludzmi, ktorzy mysla podobnie i inspirowac ich droga na szczyty. Zycze powodzenia!!!!

    • Witaj Krystyno 🙂 Inspiracja ludźmi zapoczątkowała moją przygodę w MLM.Najpierw dokładnie sprawdziłam ilu jest światowych liderów w DXN, kiedy rozpoczęli i jak długo działają w tej firmie.Znalazłam wiele osób z kilkunastoletnim stażem, znamienne było to , że wszyscy zaczynali podobnie. Przeważnie mieli jakis problem zdrowotny, z którym sobie poradzili używając naszych suplementów i to był dla nich przełomowy moment. Bez pokonywania samego siebie sukces nie jest możliwy… Tak na marginesie- ten blog jest tego przykładem. Zapisałam się na kurs dzialania on-line i sama robię krok po kroku wytyczone zadania :)Wiadomo, ten blog nie jest jeszcze doskonały ALE JEST 🙂 Każdy sukces cieszy 🙂 Gdy zaczynałam MLM to mój sponsor wydawał mi się osobą, która nie ma żadnych problemów, nigdy nie narzeka, nie marudzi, nie skarży się…Kiedyś zadałam mu pytanie czy jego droga do sukcesu jest taka prosta, czy nie ma żadnych problemów? Odpowieź bardzo mnie wzmocniła i polecam każdemu to zapamiętać „Moja droga do sukcesu wiąże się z wieloma problemami, które musiałem pokonać ale przez to mój sukces ma większą wartość, jest cenniejszy…”
      Ja teraz dodaję od siebie „O ile większa jest satysfakcja gdy samemu wejdziemy na szczyt niż gdybyśmy wjechali kolejką górską…
      Też życzę powodzenia wszystkim MLM-owiczom.

  3. Bardzo motywująca historia. Gratuluje takiej odwagi i wytrwałości (na razie nie jestem jeszcze w MLM).

    • Cieszę się,że znalazłeś tu motywację dla siebie 🙂
      Zapraszam , to miłe zajęcie .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *